Wywiad z bardzo młodą ale także bardzo zdolną Alą Florą Biedrzcką. Rysującą dinki, delfiny, ryby przeróżne zwierzęta oraz różne inne łade rzeczy. Do przeczytania i przesłuchania kilka tajemnic z jej życia prywatnego i Artystycznego, serdecznie polecam i zapraszam Szymon.
dla tych co nie lubią albo nie chcą czytać z przyczyn przeróżnych (Ja na przykład ideologicznie nie czytam jeśli nie ma obrazków) złączam też całość wywiadu w formie podcastu(przepraszam za jakość ale to moja pierwsza próba w życiu.
Wywiad z bardzo młodą i zdolną Alą Florą Biedrzycką, która lubi rysować dinozaury, delfiny, ryby, przeróżne zwierzęta oraz inne łade rzeczy. Poznajcie kilka tajemnic z jej życia prywatnego i artystycznego - serdecznie polecam i zapraszam, Szymon.
Szymon - Co tam rysujesz ostatnio?
Szymon - Co tam rysujesz ostatnio?
Ala - Rybki.
S - Czemu rybki?
A - To bardzo ciekawy zbieg okoliczności, że wymyśliliście zin o rybach akurat wtedy, gdy byłam bardzo pochłonięta poszukiwaniem akwarium.
A - To bardzo ciekawy zbieg okoliczności, że wymyśliliście zin o rybach akurat wtedy, gdy byłam bardzo pochłonięta poszukiwaniem akwarium.
S - Co było najpierw - plan chodowania ryb czy ich rysowanie?
A - Ryby lubię od zawsze, odkąd pomyślałam, że jestem już duża i Mama nie może mi zabronić mieć akwarium. A ponieważ przeprowadzamy się teraz do większego mieszkania, mogę w końcu postawić na swoim i mieć to akwarium, zatem włączyła mi się faza na ryby.
A - Ryby lubię od zawsze, odkąd pomyślałam, że jestem już duża i Mama nie może mi zabronić mieć akwarium. A ponieważ przeprowadzamy się teraz do większego mieszkania, mogę w końcu postawić na swoim i mieć to akwarium, zatem włączyła mi się faza na ryby.
S - A propos: ryby i woda - robimy w Mydle taki magazyn, który nazywa się “SHA!mpoon”, jest on “wordless” czyli “bezdymkowy”. W zeszłym roku tematem były dinki, wtedy miałaś fazę na dinozaury.
A - Akurat to się stało kiedy miałam dużą “fazę” na dinki, więc nie wiem jak wy to robicie.
A - Akurat to się stało kiedy miałam dużą “fazę” na dinki, więc nie wiem jak wy to robicie.
S - Jak to jest? co sezon przychodzi Ci “faza” na jakąś inną kreaturę?
A - Wciągam się w to, co lubię i akurat dużo czytałam o dinozaurach, kiedy wyszedł poprzedni Sha!mpoon, a teraz przerzuciło mi się na ryby.
A - Wciągam się w to, co lubię i akurat dużo czytałam o dinozaurach, kiedy wyszedł poprzedni Sha!mpoon, a teraz przerzuciło mi się na ryby.
S - Co jeszcze rysujesz? Sama twierdzisz, że rysujesz dużo zwierząt. Jakie są Twoje ulubione zwierzęta?
A - Ryby, delfiny, stegozarły, jeżowce…
S - ...takie morskie kulki z kolcami. To nie jest zbyt skomplikowany motyw do rysowania.
A - Utożsamiam się z nimi, więc są w puli.
S - ...takie morskie kulki z kolcami. To nie jest zbyt skomplikowany motyw do rysowania.
A - Utożsamiam się z nimi, więc są w puli.
S - Jak to?
A - Są okrągłe, kolczaste, stoją w miejscu...
A - Są okrągłe, kolczaste, stoją w miejscu...
S - Tak postrzegasz swoje życie?! O,krągłe kolczaste, stojące w miejscu?
A - Hm… Bardzo lubie podwodny ekosystem, przyciąga mnie, że “to” jest w wodzie i bardzo ładnie w niej wygląda. A jak się wyciągnie z wody, “to” jest bardzo dziwne.
S - Wiem, że przez chwilę studiowałaś w Łodzi…
A - ...ale to nie było pod wodą.
S - Dlatego zrezygnowałaś z tamtej szkoły ?
A - Tak, absolutnie dla tego.
A - ...ale to nie było pod wodą.
S - Dlatego zrezygnowałaś z tamtej szkoły ?
A - Tak, absolutnie dla tego.
S - Jak Ci tam było? Mnie to o tyle interesuje, bo gdy kończyłem liceum, to wydawało mi się, że łódzka “Filmówka” to miejsce dla mnie.
A - Byłam wewnętrznie skonfliktowana - “gdzie jest miejsce dla mnie?” Zdecydowałam się tam pójść , po czym się okazało, że to nie jest miejsce dla mnie. Abstrahując od pewnych kwestii - że to nie był ten wydział, ten kierunek i ta szkoła, mimo, że w szkole było bardzo miło i była super pani w dziekanacie (panie w dziekanatach robią robotę), organizacja była bardzo w porządku - w Łodzi mi się nie powodziło, bo przeprowadziła się nagle z domu, zmienił się system edukacji i wszystko na świecie i trochę zatonęłam.
S - Tam wylądowałaś od razu po liceum.
A - Tak. To wcale nie jest takie hop siup dostać się na animację prosto po liceum.
S - Długo wytrzymałaś w tej pięknej Łodzi?
S - Długo wytrzymałaś w tej pięknej Łodzi?
A - Pół roku, udało mi się zaliczyć semestr. Głównie dla tego, że w PWSFTviT na pierwszej sesji mało trzeba zaliczyć, wiekszość jest z obecności, dopiero po semestrze letnim trzeba mieć wszystko, przede wszystkim film, który mi “nie szedł”.
S - Czemu Ci nie szedł? Coś się działo? Za dużo było rysowania?
A - Poza tym, że okazało się, iż poszłam tam nie będąc za bardzo zdecydowaną, czego ja tak naprawdę chcę, co lubię robić i jakie medium się z tym wiąże, bardziej mnie interesowało samo medium animacji niż film, a poszłam - jednak - do szkoły filmowej. Film i jego produkcja okazał się trochę za dużą rzeczą. Jednocześnie, ogólnie rzecz biorąc, byłam w życiowym dołku i nie potrafiłam sobie poradzić z niczym.
S - Łódz to jest dobre miejsce żeby być w dołku, od innych studentów tej szkoły słyszałem, że tam pierwsze trzy lata to depresja, potem jest pół roku przełamania, a potem jest znowu depresja.
A - Ja tam tylko zaliczyłam semestr depresji.
S - Ale kraków też uchodzi za takie miejsce, w którym nie wypada nie mieć depresji,
A - Ale w porównaniu do Łodzi…
S - ...w porównaniu do Łodzi to mamy tu elegancko. Teraz jesteś już drugi rok na krakowskiej ASP. Jak Ci jest w tej szkole?
A - Tutaj jest mi świetnie. Bardzo dobrze się bawię, jak szłam do tej szkoły, to się bardzo bałam po doświadczeniu łódzkim, że ja pewnie nie umiem studiować, że się będę bała wszystkich studentów, że się zamknę w sobie i będę się bała wychodzić z domu, że będzie strasznie i nie zaliczę sesji. Po czym przyszłam tutaj i okazało się, że znowu jest jak w liceum plastycznym i poczułam się jakbym była z powrotem w domu. Poczułam, że to jest moje miejsce, tylko jest jeszcze fajniej, bardziej na luzie, bo wszyscy jesteśmy trochę starsi i mamy trochę wiecej doświadczenia.
S - Z tego, co pamiętam, to pierwsze lata są pełne kursów i ćwiczeń.
A - Tak, pierwszy semestr dalej bardzo cieżki, z nadążaniem za tempem, sesją. Nie uważam, że kursy były złe, tylko ja byłam trudna i miałam trudności, ale okazało się, że do każdego pedagoga można podejść, porozmawiać i wszyscy są bardzo ludzcy, nawet Ci, co wydają się surowi w normalnych warunkach i boisz się konfrontacji z nimi podczas korekty, jak się do nich podejdzie i szczerze porozmawia, to wszyscy są bardzo wyrozumiali. To mi bardzo pomogło. Potem się zadomowiłam i wyluzowałam, nauczyłam się olewać te mniej potrzebne rzeczy.
S - Czyli generalnie reklamujemy ASP.
A - Tak, zwłaszcza jeśli jest się dzieckiem z plastyka i ma się doświadczenie, że mieszkam w plastyku i lubię plastyka. Nasz wspólny kolega Jakub Grochala niezbyt dobrze wspomina plastyka. A Ty jakie masz doświadczenia z liceum?
S - Ja mam różne doświadczenia z liceum plastycznym. Bywało tak, że było spoko, np: jak mnie wysłano na plenery. Pamietam, że nie nadążałem z materiałem, miałem stres z normalnymi przedmiotami, a moja ambicja zwiazana z przedmiotami plastycznymi kazała mi po godzinach siedzieć nad rysowaniem, a nie z kuć matematyki, co doprowadziło do tego że pewnego razu spędziłem lato z matematyką, dzięki czemu nieźle zdałem maturę z matematyki. A powiedz mi, jak się odnajdujesz na Akademii ze swoim “zwierzątkowym” stylem rysunkowym?
A - Mam takie uczucie, że się podoba, nauczyciele entuzjastycznie reagują, gdy widzią moje własne prace.
S - Ja się czesto zastanawiałem, co jest wiekszą wartością na ASP - taki klasycznie rozumiany warsztat i obowiązkowość, która orbituje wokół tego, że rysujesz gołych panów a oni wyglądają jak ci, którzy pozują, czy właśnie indywidualna inwencja która nie zawsze pasuje do “aktów” czy “martwych natur”.
A - Z mojej obserwacji - na stan obecny Wydział Grafiki ceni bardziej tę drugą opcję a warsztat jest tylko narzędziem. Za krakowską akademią długo się ciągnęła tak zła fama…
S - Dalej się ciągnie.
A - Tego już nie zaważam, bo jestem tu i mieszkam w szkole, znaczy mieszkam w domu, ale mogłabym mieszkać w szkole i bardzo świetnie bym się bawiła. Teraz mam kontakt głównie z ludźmi z tej akademii i oni również ją lubią.
S - U mnie wyglądało to tak, że pierwsze 4 lata nawet dobrze wspominam, schody zaczęły się na roku dyplomowym (nie licząc wcześniejszej repety z liternictwa i typografi).
A - Nie licząc schodów do pracowni grafiki warsztatowej, w prawie wszystkich budynkach grafiki jest dużo schodów.
S - No wiec rada dla tych co się wybierają na grafikę na krakowskiej ASP - uważajcie, prawie wszystkie pracownie Grafiki są wysoko i trzeba dużo chodzić po schodach. Więc jak ktoś boi się schodów i chce iść na ASP, to nich pódzie na malarstwo, bo tam jeździ winda albo na rzeźbę, bo jest na parterze.
Kolejne pytanie, swego czasu słyszałem że robiłaś kariere w internecie rysując kucyki...
A - Tak.
S - Opowiesz mi coś o tym?
A - Fani kucycków też uważali, że mam charakterystyczny styl. Zawsze zwalałam na to, że to był funclub kucycków pony.
S - Jak to działało?
A - Kariery nie zrobiłam, choćpróbowała. Zaczełam to robić na zamówienia, ale źle się z tym czułam, to było zbyt sztywne. Klientom się bardzo bodobało, ale nie zrobiłam tego wiele. Poszłam wtedy w różne kreskówki - lubię rysować fun-arty - akurat gdy byłam w łodzi, to wstawiałam obrazki z kucykami pony do internetu.
S - Tak odreagowywałaś łódzką depresje?
A - Tak, żebyś wiedział, praktycznie cały czas spędzony w Łodzi rysowałam kucyki na tablecie i wstawiałam je w internet. To był bardzo płodny i rozwojowy okres, jeśli chodzi o rysowanie i malowanie, a zarazem nic związanego z tym, co powinnam robić na studiach.
Przez to nagle niechcący znalazłem sobie kolegów w internecie, podczas kiedy w Łodzi siedziałam cały czas i nie miałam z nikim za bardzo kontaktu, to miałam kolegów w internecie i przez jakieś dwa lata to było moje główne środowisko społeczne.
A - Tak, żebyś wiedział, praktycznie cały czas spędzony w Łodzi rysowałam kucyki na tablecie i wstawiałam je w internet. To był bardzo płodny i rozwojowy okres, jeśli chodzi o rysowanie i malowanie, a zarazem nic związanego z tym, co powinnam robić na studiach.
Przez to nagle niechcący znalazłem sobie kolegów w internecie, podczas kiedy w Łodzi siedziałam cały czas i nie miałam z nikim za bardzo kontaktu, to miałam kolegów w internecie i przez jakieś dwa lata to było moje główne środowisko społeczne.
Gdy zaczęłam studia tutaj, to wróciłam trochę do “prawdziwego” życia, znowu jestem z ludźmi na żywo. Teraz sądzę, że zawsze trochę żyję pod kamieniem…
S - Co to znaczy żyć pod kamieniem?
A - Siedzę sobie w pokoju albo gdzieś, coś sobie robię, nie wiem za bardzo, co się dzieje dookoła. Teraz to się bardziej odbywa w realnym świecie niż internetowym, bo jestem na studiach i mam dużo kontaktu z ludźmi na żywo, więc tak się naturalnie przeniosło.
A - Siedzę sobie w pokoju albo gdzieś, coś sobie robię, nie wiem za bardzo, co się dzieje dookoła. Teraz to się bardziej odbywa w realnym świecie niż internetowym, bo jestem na studiach i mam dużo kontaktu z ludźmi na żywo, więc tak się naturalnie przeniosło.
S - Miałaś jeszcze jakieś podobne epizody kariery rysunkowo-internetowej? Czy oprócz kucyków udawało Ci się coś sprzedać w internecie?
A - Teraz robię na zamówienie rózne obrazki farbkami i tuszem, ludzie zamawiają od mnie pieski albo swoje postacie…
A - Teraz robię na zamówienie rózne obrazki farbkami i tuszem, ludzie zamawiają od mnie pieski albo swoje postacie…
S - Jak to swoje postacie?
A - Tak zwane “ocki” - mają swoje postacie ze swojego komiksu, swoje autorskie postacie. W internecie funkcjonuje kultura rysowania takich postaci. To są na przykład inni ludzie, którzy rysują. Teraz robiłam dla takiej osoby rysunek z postacią, którą ona stworzyła do swojego komiksu, którego jeszcze nie ma - rozwija ją i przy okazji zamawia od innych obrazki z tą postacią.
S - To ma jakąś nazwe?
A - Original Character. Dużo ludzi zamawia ode mnie swoje psy, ludzie widzą co robisz i co inni zamawiają.
A - Original Character. Dużo ludzi zamawia ode mnie swoje psy, ludzie widzą co robisz i co inni zamawiają.
S - Oni zamawiają te rysunki przez Tumblr’a?
A - Tak, przez Tumblr’a.
S - Czyli to na Tumblr’ze się robi karierę rysunkową (pamiętajcie, młodzi adepci rysowania).
A - Gdzie indziej też, na Fb też, ale jego używam tylko po to, żeby wstawiać linki do Sailor Moon dla znajomych nie robie kariery na Facebooku czy gdzieś, ja używam tylko Tumblr’a.
Na przykład teraz robię obrazek w starym akwarium dla pewnej osoby.
S - Jak mi tak o tym opowiadasz, to wygląda na to, że masz dużo roboty rysunkowej, nie związanej z studiowaniem.
A - Tak, zwłaszcza w tej chwili muszę się wyrobić na dużo terminów, zaraz jest termin na Sha!mpoon, potem muszę dla Ciebie zrobić obrazki.
S - Na Salon Kąpielowy! Tu drobna promocja: 18 marca będziemy robić super wystawę, która będzie nosiła tytuł SALON KĄPIELOWY (w Krakowie, przy Basztowej 4/1) i będą na niej super rysunki, właśnie ten wywiad robimy po to, żeby promować wystawę, bo Ala jest jedną z jej gwiazd!
A - Już jeden obrazek zrobiłam.
S - Ja już go nawet widziałem .
A - Ale będę robić wiecej, tylko teraz muszę się skupić na Sha!mpoon i jeszcze muszę zrobić obraz.
S - Jakie miejsca lubisz w Krakowie, oprócz ASP?
A - To oczywiście moje ulubione miejsce, lubię też błonia, Lasek Wolski, Zakrzówek czyli generalnie lubię parki.
A - To oczywiście moje ulubione miejsce, lubię też błonia, Lasek Wolski, Zakrzówek czyli generalnie lubię parki.
S - Czyli miejsca, gdzie jest zielono i się wydaje, że nie ma smogu.
A - Wiem, że smog to zawsze jest, ale latem jest trochę lepsza sytuacja smogowa. Generalnie jestem monotematyczna - lubię miejsca, gdzie są zwierzątka i jest zielono.
S - A w Łodzi jakie miejsca szczególnie Cię przyciągały?
A - W Łodzi jedyne miejsca, które znałam, to była uczelnia i mój pokój. Myślę, że moje ulubione miejsca, to były te. Miałam też taki mentalny katalog miejsc na uczelni, w których da się spać i od pewnego momentu wszystkie te miejsca zaczęły powoli znikać. Na przykład tu wynieśli kanapę, z innego miejsca też wynieśli kanapę, gdzieś tam coś tam...
A - W Łodzi jedyne miejsca, które znałam, to była uczelnia i mój pokój. Myślę, że moje ulubione miejsca, to były te. Miałam też taki mentalny katalog miejsc na uczelni, w których da się spać i od pewnego momentu wszystkie te miejsca zaczęły powoli znikać. Na przykład tu wynieśli kanapę, z innego miejsca też wynieśli kanapę, gdzieś tam coś tam...
S - Zamiast chodzić na zajęcia to spałaś po korytarzach na kanapie?
A - Im dalej w las, tym byłam bardziej padnięta i nieprzytomna. Doszło do takiego momentu, kiedy przesypiałam wszystkie przerwy, czasem nawet zajęcia, na których mi nie zależało, a oprócz tego to zawsze miałam ten probem w Łodzi, że cieżko było mi się powstrzymać od spania, nawet gdy zajęcia mnie ciekawiły. Zwłaszcza, że tam praktycznie non stop zasłaniali okna i puszczali filmy - momentalnie zasypiałam.
S - Powiedz mi czy Ty gdzieś publikujesz poza Tumblr’em? Np. na jakiś prasowych portalach?
S - Powiedz mi czy Ty gdzieś publikujesz poza Tumblr’em? Np. na jakiś prasowych portalach?
A - Obecnie nie, ale niedługo może się tak zdarzyć, że zacznę publikować rysunki z rybami na portalu Prowincja.
S - Ja też tam czasem publikowałem.
A - Akurat osoba, która mi zaproponowała współpracę, widział mój szkicownik i tam było dużo ryb, więc powiedziała mi, że mogę te moje ryby publikować. Tylko teraz muszę przygotować wstępne materiały żeby zacząć. Cieżko mi znaleć czas, bo mam dużo szkoły, a w przyszły weekend wyjeżdzam na warsztaty z chórem.
A - Akurat osoba, która mi zaproponowała współpracę, widział mój szkicownik i tam było dużo ryb, więc powiedziała mi, że mogę te moje ryby publikować. Tylko teraz muszę przygotować wstępne materiały żeby zacząć. Cieżko mi znaleć czas, bo mam dużo szkoły, a w przyszły weekend wyjeżdzam na warsztaty z chórem.
S - No właśnie, ja już słyszałem o tym chórze, o co chodzi?
A - Kojażysz te filmy, w których jest taka szkoła dla delikwentów i tam sami huligani chodzą, no i mają problemy, dużo problemów…?
S -... i przyjeżdza do nich Whoopy Goldberg i śpiewają gospel.
A - Tak jest, tak jak w tych filmach wszystkich.
S - Czy ja, jako absolwent, mogłbym chodzić na chór?
A - Mogłbyś, absolutnie, na chór chodzą też ludzie spoza szkoły.
A - Mogłbyś, absolutnie, na chór chodzą też ludzie spoza szkoły.
S - Ja nie umiem śpiewać i nigdy nie umiałem.
A - Ja też nie umiem, my wszyscy uczymy się śpiewać od zera i będziemy mieć występ, na który przyjdzie rektor. Pani od chóru ma zamiar prosić naszego rektora o instrumenty.
S - Gdzie są te zajęcia?
A - W budynku głównym, w sali 100, w piątki o 20ej i we wtorki o 19:30 są próby sekcyjne żeńskie, a w środy - nie wiem gdzie i o której - są próby sekcyjne męskie. To wszystko się dzieje na bieżąco, a że nie chodzę na sekcje męskie, to nie wiem gdzie są, ale jeśli chcesz chodzić na chór, to zapraszam.
S - Nie wiem czy chce, nigdy nie śpiewałem w chórze.
A - Ale wiekszość z nas nigdy nie śpiewała, jednak było ogólne “HURRA, NARESZCIE CHÓR”!
S - Właśnie tego brakowało na ASP!? CHÓRU!?
A - Żebyś wiedział! W zeszłe wakacje rozmawiałam z koleżanką: “tak strasznie chciałbyśmy chodzić na chór, całe życie marzyłyśmy o chórze”. W żadnej mojej poprzedniej placówce nauczania czy innej instytucji nie było chóru. Nigdy nie śpiewałam, więc nic nie wiem o śpiewaniu, nie umiem śpiewać. Tak, mażyłam sobie żeby może pójść do innej uczelni, tam też przyjmują spoza placówki i zaczełam obczajać chóry z innych uczelni, ale potem rozpoczął się rok akademicki i przyszło poczucie, że nie da się chodzić na zajęcia i jeszcze do innej szkoły na chór. Nagle ogłoszenie - “osoby zainteresowane chórem, spotkanie informacyjne w auli wtedy i wtedy”. Tylko że to ogłoszenie to była taka mała karteczka, leżąca w stosie ulotek przy wejśćiu i ktoś ją cudem znalazł i powiedział “patrzcie - chór!” Dzieki na te zajęcia chodzi połowa mojego roku.
S - Gdyby ktoś z czytających był zainteresowany chórem na ASP, to ani nie trzeba chodzić na ASP, ani nie trzeba umieć śpiewać.
A - Pani prowadząca bardzo profesjonalnie podchodzi do emisji głosu i jest gotowa uczyć każdego.
S - Tym akcentem kończymy. Dziś rozmawiałem z Alą, która ładnie rysuje zwierzęta i jest jedną ze wspaniałych gwiazd nadchodzącego wielkimi krokami Salonu Kąpielowego. Pozdrawiam, Szymon :)
